czwartek, 21 listopada 2013

łan gyrl in red szyrt

/tak. ze względu że to mój blog i chcę sobie zaśmiecać go śmieciowymi gryzdołami
publikuję sobię gyrl in red szyrt/

mnie się podoba, państwu nie? trudno
wszystkim zawsze nie można po równo
koneser ruchy pisaka dostrzeże
laik powie że tak po papierze
to on też bazgrać umi
i nie rozumi
jak
można nazywać się jak rak
i jeszcze wklejać takie bzdury
najlepiej rzucić się do bzury
nie tracić papieru czyli lasu
i ukatrupić się zawczasu.

ahoj!


czwartek, 14 listopada 2013

marlon b. I love you



it always happens to me
this kind of love
out of the blue
and in the period of time in which
I have a lot to do
so I am doing a lot
to not work

/how can I refuse him... ;-)/


wtorek, 12 listopada 2013

miasto gdzie...



miasto gdzie grabarz cytuje szekspira
a żona mu uciekła z poznanym na pielgrzymce
mężczyzną
zostawia się
list na stole
półki puste



/pracując nad Sagą Miejskich Ludzi, odkrywszy kredki, pogrupowawszy je zawczasu podług koloru i odcienia, oglądawszy z przejęciem tramwaj zwany pożądaniem, zakochawszy się uprzednio bez pamięci w Marlonie B./